Śnie, tak w końcu mam świadomy sen! Tylko co by tu zrobić? Zaraz mogę robić wszystko co mi się podoba! Wiem chcę aby...
-Evan! Wstawaj bo spóźnisz się na pociąg do Hogwartu!
-Mamo...zmarnowałaś mi świadomy sen!
-Że jaki sen? Nie ważne, wstawaj natychmiast!-z niechęcią wstałem z łóżka i oczywiście podknołęm się o piłkę i upadłem w stos moich brudnych ubrań. No tak mój pokój ogółem wyglądał jak wysypisko śmieci, ale mi to nie przeszkadzało. Wstałem i poszedłem do łazienki umyłem zęby i ubrałem się w granatowe spodnie, czarną bluzkę, szarą bluzę i do tego oczywiście moje optarte trampki. Moje blond włosy oczywiście wyglądały tak jakby spał mi na głowie szop, a oczy świeciły jak zawsze mocną jasną zielenią. Szybko przetarłem włosy ręką i zszedłem na duł do kuchni. Na stolę leżały już tosty z czekoladą, od razu się na nie żuciłem jak bym nie jadł od miesięcy.
-Skarbie, nie jedz tak szybko bo się w język ugryziesz.-powiedziała moja mama.
-Wcale nie ugryzę się w...AUUU mój język.
-Mówiłam, no zjadłeś? Idziemy bo się spuźnisz.
-Synu-podszedł do mnie mój ojciec, nie odwiezię mnie na pociąg bo ma ważną sprawę w Ministerstwie-ucz się dobrze i nie wplątuj się w kłopoty-mówiąc to mrugną do mnie. Kto jak kto ale tata dobrze wiedział co ja będę wyprawiać w Hogwardzie, w końcu jestem jego synem. Płynie we mnie ta jego Hiszpańska krew, i Angielska mojej mamy.
~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~
Kilka minut później...
-Masz się dobrze uczyć i i być grzecznym i nie wpakuj się w kłopoty.-mówiła moja mama przez okno gdy siedziałem już w w przedziale.
-Dobrze mamo.pociąg zaczął już ruszać.
-Ucz się pilnie, kocham cię synku, pa!
-Pa mamo!-tak tak tak w końcu spokój nagle do mojego przedziału wpadł Marcus i Regulus (moi przyjaciele znam ich od zawsze nasi rodzice się przyjaźnią no a Black to mój daleki kuzyn).
-Hej Rosier!-krzykneli razem.
-Czejść chłopaki.-gadaliśmy ze sobą gdy do naszego przedziału weszło 3 starszych chłopaków.
-Wolne?-zapytał jeden był dość duży.
-Si-powiedziałem, często odpowiadałem po Hiszpańsku, łatwiej mi tak. Usiedli na przeciwko nas.
-A tak wogule się nie przedstawiliśmy ja jestem Lucjusz Malfoy.
-Antonin Dołohów.
-Rudolf Lestrange.
-A wy jak się nazywacie?-zapytał Lucjusz.
-Marcus Avery.
-Regulus Black.
-Evan Rosier.
-No widzę że same szlachetne nazwiska, więc sądzę że spotkamy się w Slytherinie.-ci starsi byli spoko po chwili poszedli sobię, a przed wejściem kłuciły się moje i Regulusa kuzynki : Andromeda i Bellatrix.
-*Los usé psico-powiedziałem na co moi toważyszę się zaśmiali już trochę rozumieli Hiszpański często go używam. Po chwili naszym oczom ukazał się Hogwart.
~*~*~*~*~
*-Ja kiedyś z nimi zwarjuje.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz